Po powrocie od razu usiadłam pod biurkiem, tylko tam czułam się bezpieczna. Całkowicie olałam przygotowania do szkoły, mam to gdzieś, zaczęłam rozmyślać. Zdjęłam dusik z szyi. Może powinnam po prostu z tym skończyć? Mam dość brania odpowiedzialności za błędy Kameleona. Moja cierpliwość się kończy i jak tak dalej pójdzie, mi też odbije. Skuliłam się bardziej i najzwyczajniej w świecie się popłakałam. Słone krople spływały po moich policzkach i spadały na koszulkę, tworząc drobne plamki na tkaninie. Tam właśnie zasnęłam.
Rano obudził mnie wyjący telefon. Gwałtownie się pod niosłam, przez co uderzyłam się w głowę.
-Matko boska!-Zawyłam żałośnie, łapiąc się za obolałe miejsce. Szybciutko wygramoliłam się i powlokłam na środek pokoju.
-Światło! Widzę światło!!-Wykrzyczałam. Wyciągnęłam dłoń w stronę okna. -Ono mnie wzywa....
Po chwili telefon zawył ponownie. Drzemka. Podniosłam się w końcu i rozejrzałam się po pokoju, próbując zrozumieć, co się dzieje, starałam sobie przypomnieć, jaki dziś dzień, pora roku, i co powinnam zrobić. Nagle złapałam się za głowę. No tak rozpoczęcie roku. Zrzuciłam szybko z siebie wczorajsze ubrania i pobiegłam przez dom. Bo bieganie nago, po domu to wszystko, czego potrzeba by poczuć wolność! Wpadłam do łazienki z niemałym poślizgiem i wskoczyłam pod prysznic. Trzeba było się umyć... ogolić nóżki... z resztą nieważne. Po powrocie do pokoju wbiłam się w obcisłą czarną sukienkę z czerwoną kokardką zawiązaną wokół pasa i założyłam balerinki z lekkim podwyższeniem.
-Balbin! Zawieziesz mnie do szkoły?!-Spytałam, zbiegając po schodach. Kwami wpakowała się do torebki zawieszonej na moim ramieniu i przykryła się notesem. Brata niestety albo i stety nie było. Uśmiechnęłam się pod nosem i wzięłam deskorolkę opartą o ścianę. Już chwilkę później mknęłam ulicami, wyprzedzając samochody stojące w korku. Na uroczystość oczywiście zdążyłam, ale i tak połowy nie pamiętam... zasnęłam oparta o filar, koło którego siedziałam.
-Witaj kundlu!-Głos mojego największego wroga z gimnazjum wyrwał mnie ze snu. Szarpnęła mnie za wstążkę na szyi i poszła dalej.
Od razu po powrocie do domu przebrałam się w męskie ubrania i wyszłam z domu. Muszę odpocząć... jutro fizyka na pierwszej lekcji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz