środa, 6 kwietnia 2016

Karolina

   Po powrocie do domu dość szybko zasnęłam. Noc była spokojna, żadnych koszmarów, czy mar.
Mogłam więc spokojnie wypocząć przed kolejnym dniem, który miałam spędzić w szkole na rozpoczęciu oraz poznawaniu nowej szkoły - będę tam dopiero drugi raz w życiu.
I oto nadszedł - kolejny dzień, a wraz z nim przyjazne dla mnie promienie słońca, które wręcz uwielbiałam momentami, a czasem wręcz ich nienawidziłam.
   Gdy wstałam, spojrzałam na zegarek, by sprawdzić ile mam jeszcze czasu. Miałam go dość sporo, więc wyciągnęłam się po czym poszłam sobie zrobić śniadanie. Wypsikałam się dezodorantem jak zawsze, po czym się ubrałam i zaczęłam brać za zwykłe czynności, takie jak czesanie włosów, mycie zębów. Stanęłam przed lustrem zapinając właśnie drugiego kolczyka. Udało się. Wyszłam z łazienki, po czym skierowałam się do mojej rodzinki, niestety nie pożegnałam się z nimi. Nie miałam po co.
   Wyszłam z domu, poprawiając swoją torbę na ramieniu, po czym ruszyłam w dal. Dość szybko dotarłam do szkoły, gdzie spędziłam samotnie dzień. Na razie nie chciałam się odzywać za bardzo.
Kiedy wyszłam ze szkoły westchnęłam ciężko. Fizyka ma być pierwsza? Jaka do dupy szkoła - pomyślałam sobie tylko idąc przed siebie. Szłam tak z paręnaście minut, po czym kątem oka zauważyłam na placu dzieci i... Baranka? Rozbawiona zaśmiałam się, po czym szybko się schowałam za pierwszym lepszym budynkiem i się przemieniłam, tak by nikt tego nie widział, po czym szybko doskoczyłam do baranka.
- Potrzebujesz może pomocy? - zapytałam się jej rozbawiona, patrząc na dzieciaki, które po chwili i na mnie się uwiesiły, bo "pandzia, pandzia!". Uśmiechnęłam się delikatnie do dzieci, po czym spojrzałam na nieznajomą.
- Zaatakowały Cie i tak tu po prostu stoisz? A to niedobre dzieciaczki z was! Nie no... żartuje! - powiedziałam do wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz