niedziela, 3 kwietnia 2016

Karolina ★

   Byłam już przy miejscu tego całego zdarzenia, z daleka obserwowałam co tutaj się działo i tak szczerze nie dowierzałam, temu co ja tutaj widzę. To było chore, on zamiast mu pomóc to... to on go... prawie zabił. Zmarszczyłam brwi gniewnie, po czym podbiegłam bliżej.
  Przyjrzałam się człowiekowi, po czym spojrzałam po najbliżej stojących ludziach. ktoś już zadzwonił po karetkę. Nienormalny był ten zielony szczur laboratoryjny. Usiadłam przy człowieku, który o dziwo  jeszcze jakimś cudem żył, oddychał i to się teraz liczyło. Poczekałam na przyjazd karetki, a gdy zabrali tego człowieka, wstałam i rozglądnęłam się dookoła, po czym poprzysięgłam sobie, że znajdę tego zielonego kameleona, czy co to tam jest.
Zmierzę się z nim w walce i wygram! Nie będzie bezpodstawnie ranił ludzi! Nie pozwolę na to.
Jak można być w ogóle takim czubkiem? A nie, to nie czubek, to po protu idiota z ilorazem inteligencji wynoszącym prawdopodobnie - zero.
   Patrzyłam za odjeżdżającą karetką ze złym spojrzeniem. Ten królik tez mógł go jakoś powstrzymać. Z tego co widziałam to też 'super bohater'. Przymrużyłam oczy i schowałam Testiego do kieszeni bluzy, w której aktualnie byłam.
Moje uczucia teraz wrzały, niczym gorąca woda, która właśnie się zagotowała.  Nieprzyjemne ciało zaczęło się rozchodzić po moim ciele - aż zadrżałam delikatnie.
Schowałam słuchawki do kieszeni, po czym wyłączyłam muzykę w telefonie, powoli się uspokajając.
Nienormalny człowiek, jak można być takim bydlakiem i dupkiem? Palić człowieka żywcem, który nawet nie jest sobą? Zrobiłam się lekko czerwona na twarzy.
- Wszystko w porządku? - zapytał się mnie spokojnym głosem kwami.
- Nie, nie jest w porządku, znajdziemy go i zniszczymy tak, ze będzie żałował tego co zrobił... - mruknęłam tak cicho, by tylko on to usłyszał.
- Pamiętaj, że nie możesz się wściekać - pouczył mnie tylko, na co ja rzeczywiście tylko, wypuściłam z siebie powietrze, by się uspokoić.
  Wstałam z brudnej ziemi, po czym miałam już iść, gdy nagle zadzwoniła do mnie komórka, wyciągnęłam więc ją i spojrzałam na ekran, by po chwili zobaczyć nazwę tej kobiety. Odrzuciłam połączenie, po czym zaczęłam iść w stronę domu, jednakże nie śpieszyłam się za bardzo. Nie miała po co.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz