Przyjrzałam się człowiekowi, po czym spojrzałam po najbliżej stojących ludziach. ktoś już zadzwonił po karetkę. Nienormalny był ten zielony szczur laboratoryjny. Usiadłam przy człowieku, który o dziwo jeszcze jakimś cudem żył, oddychał i to się teraz liczyło. Poczekałam na przyjazd karetki, a gdy zabrali tego człowieka, wstałam i rozglądnęłam się dookoła, po czym poprzysięgłam sobie, że znajdę tego zielonego kameleona, czy co to tam jest.
Zmierzę się z nim w walce i wygram! Nie będzie bezpodstawnie ranił ludzi! Nie pozwolę na to.
Jak można być w ogóle takim czubkiem? A nie, to nie czubek, to po protu idiota z ilorazem inteligencji wynoszącym prawdopodobnie - zero.
Patrzyłam za odjeżdżającą karetką ze złym spojrzeniem. Ten królik tez mógł go jakoś powstrzymać. Z tego co widziałam to też 'super bohater'. Przymrużyłam oczy i schowałam Testiego do kieszeni bluzy, w której aktualnie byłam.
Moje uczucia teraz wrzały, niczym gorąca woda, która właśnie się zagotowała. Nieprzyjemne ciało zaczęło się rozchodzić po moim ciele - aż zadrżałam delikatnie.
Schowałam słuchawki do kieszeni, po czym wyłączyłam muzykę w telefonie, powoli się uspokajając.
Nienormalny człowiek, jak można być takim bydlakiem i dupkiem? Palić człowieka żywcem, który nawet nie jest sobą? Zrobiłam się lekko czerwona na twarzy.
- Wszystko w porządku? - zapytał się mnie spokojnym głosem kwami.
- Nie, nie jest w porządku, znajdziemy go i zniszczymy tak, ze będzie żałował tego co zrobił... - mruknęłam tak cicho, by tylko on to usłyszał.
- Pamiętaj, że nie możesz się wściekać - pouczył mnie tylko, na co ja rzeczywiście tylko, wypuściłam z siebie powietrze, by się uspokoić.
Wstałam z brudnej ziemi, po czym miałam już iść, gdy nagle zadzwoniła do mnie komórka, wyciągnęłam więc ją i spojrzałam na ekran, by po chwili zobaczyć nazwę tej kobiety. Odrzuciłam połączenie, po czym zaczęłam iść w stronę domu, jednakże nie śpieszyłam się za bardzo. Nie miała po co.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz