-Mogę przejść?-Burknęłam, lekko szturchając go w bok. Odsunął się lekko.
-Nie zapominaj, że jutro masz rozpoczęcie roku. Nie chcę znowu prowadzać cię do psychologów, więc zrób na nich dobre wrażenie. Nie spieprz tego.
Wolałam to po prostu przemilczeć, nie chcę się z nim kłócić.... drugi raz w tygodniu. Od razu popędziłam do swojego pokoju. Otworzyłam plecak, by Rossa mogła w końcu wylecieć. Zającowata istotka od razu do mnie podleciała.
-Nie przejmuj się nim, po prostu się martwi — Zapiszczała. Przewróciłam oczami i otworzyłam szafę.
-Niby to wiem, ale mam tego dość — mruknęłam, wyrzucając ubrania na podłogę. -Widziałaś moją koszulę?
Istotka pokiwała główką na boki. Spojrzałam przerażona na wieszak. O nie. Niechętnie wyjęłam czarną sukienkę. Już miałam odpiąć zamek, gdy usłyszałam coś dziwnego za oknem.
Atak akumy?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz